Thrudy – perełka z Bełchatowa występująca na polskich scenach już jedenasty rok. W 2013 roku zdobyli nagrodę publiczności na Jarocin Festiwal. Mimo długiego stażu, dopiero od początku 2018 roku możemy chwalić ich premierowy krążek „Nieoczekiwane wzloty – inscenizowane upadki”. Z tej okazji zespół udzielił mi wywiadu.
Artur Pruziński: Przeczytałem gdzieś w sieci, że muzyka Thrudy ma charakter… pozornie rozrywkowy. Osobiście umiejscowiłbym ją gdzieś między Lao Che, a Pidżamą Porno…
Thrudy: Bardzo dobre miejsce w przedziale. Dla nas to tzw. Business Class. Nie boimy się porównań, a porównania do wyżej wymienionych zespołów uświadamiają nam, iż idziemy dobrą drogą. Albo pędzimy odpowiednimi torami, trzymając się kolejowych porównań.
Czytaj całość na ciekawieomuzyce.pl
