W audycji gościliśmy grupę Thrudy. Muzyce zespołu przysłuchiwał się Leszek Biolik.
– Z przyjemnością słuchałem całego nagrania. Mam tylko jedną niezwykle ważną rzecz do podkreślenia tutaj: tekst utworu. Muzyka trochę akompaniuje wokaliście w opowiadaniu historii. Niestety, nie byłem w stanie do końca nadążyć za nią. To dobrze i źle, bo w muzyce anglojęzycznej nikt o to nie dba, ale u nas chcemy słyszeć, co artysta śpiewa. Była to dla mnie jednak wielka przyjemność – ocenia Leszek Biolik. |
Czytaj całość na polskieradio24.pl
