Album – NIEOCZEKIWANE WZLOTY / INSCENIZOWANE UPADKI

„Uderzając” – „Uderzając do upadłego, przekułem doświadczenia na zasoby”, tak zaczyna się ta płyta. Pewna siebie perkusja, przybrudzone punkowo gitary i deklaracja, credo właściwie, zawierające się w trzech prostych słowach: „będę z tobą szczery” płynące z głosu i każdego instrumentu. jest to i młodzieńczo naiwne i dojrzałe zarazem w świadomości konsekwencji. Hej, dojrzeliśmy, pojawił się wkurw w krainie Muminków, to nasza bajka i ją opowiemy muzyką.

W „Głębiej” jest kilka kodów. Jeden to wieloznaczność słowa „starcie” które przewija się w zwrotkach. Drugi to tempo, które przez swą zmienność nie tylko pozwala złapać oddech na poziomie odbioru ale i symbolu. Trzeci to dystans, który zmieniając się nakazuje zmienić perspektywę. Patrzeć na sprawy inaczej. Do złapania nadziei.

„Czerwona szpilka” to taka piosenka, którą nucisz układając drewno na opał. Jeszcze nie wiesz, że za chwile wejdzie ci drzazga w rękę, wszystko się spierdoli i przestanie być przyjemnie. Nie, póki co jest melodyjnie, miło, tak zostanie przez cały utwór.

„Słowo” nie jest piosenką o miłości, gdyby takową było, było by otwarciem. a jest zamknięciem. To piosenka o przemijaniu.

Przemijanie jeszcze raz przyjdzie w „fankującym” „Zobacz”. Przyjdzie i odjedzie do kolejnej bajki. Tak jak rzeczywistość z odpowiedniej perspektywy staję się smutną bajką dla dorosłych dzieci.

„Odzwyczaj” jest piosenką późnej jesieni, gdzie gitary kładą się przed skrzypcami a te smakują jak owoce czeremchy- dojrzałe, świeże, ale cierpkie w smutku. To piosenka o smutku oczywistości i nadziei niepewności.

„Carva”: W radio mówili, że będzie koniec świata. I kurwa!- wykrakali. Jeszcze wczoraj było tak, Miłość, miło, mi.. To piosenka w której nić Ariadny nim wyjdziesz z jaskini splącze ci nogi i przewróci. To piosenka o nici.

„Spacerując” to opowieść o wzroście pulsu aż do jego zatrzymania. do pojawienia się nieznośnej fali uderzeniowej w głowie która eksplodując mimochodem rozrywa ci serce. 

„Groźny” to liryczny komentarz do sytuacji w której potrzeba namacalnej wolności nakazuje krzyczeć. A serce domaga się jeszcze głośniejszych bębnów.

„Electryczny Berlin” to muzyczne szaleństwo, niechcący podbite oko w pogo puszczone do słuchacza.

„Palestyna” to w prostej historii przemycony gorzki komentarz, do sytuacji w której pomimo tylu wojen i bezsensownej nienawiści na przestrzeni czasów ciągle w XXI w są miejsca na świecie do których prowadzą miliony szlabanów, płotów i barier. To taki utwór w tle którego pojawia się unoszona przez balony dziewczynka Banksy`ego z muru oddzielającego Izrael od Palestyny.

„USB” to wycieczka do współczesności a raczej do jej scrollowania. to piosenka o marzeniu by komendy Ctrl +C, Ctrl+V i Ctrl + Z wygotowały się w prawdziwym kotle życia. 

„Przyjdzie nowe” to piątka przybita punkowej nonszalancji.

„Ziemia Planeta Brudzi” nawiązuje przewrotnie do „Ziemi planety ludzi” Antoine de Saint-Exupéry’ego bardziej przewrotnie i bardziej gorzko. Jest zapisem rozmowy z Bogiem i samym sobą prowadzonej podczas podróży nad wszystkim co było jest i będzie. Płyta skończy się więc podróżą tak jak się zaczęła i zacznie ponownie.